środa, 31 marca 2021

Ostatni

 Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek tu przyjdę. Że dotknę każdego klawisza klawiatury, że wezmę głęboki oddech i napisze pierwsze słowo, pierwsze zdanie. 

Zrozumiałam, że za długo byłam cicho, że mam prawo na uczucia, i nawet jeśli nikt mi nie uwierzy, nawet jeśli nikt nie przyzna mi prawdy...to mam siebie, może to złudne myślenie, ale na końcu i tak wszyscy zostajemy sami. 

Nigdy nie miałam "wyjebane" (nie lubię tu przeklinać, ale w tej sytuacji jest to konieczne). Nigdy. Nie. Miałam. Na. Ciebie. Wyjebane. 

Od 2015 roku byłeś moim oczkiem w głowie, i nawet będąc w związku od 2016 - stawiałam Ciebie na pierwszym miejscu. Ale zastanówmy się tak na trzeźwo. Usiądźmy i pomyślmy. Przecież ja przez te całe 6 lat byłam niewystarczająca. Że co?! A nie tak było?

"Bo ty nigdy nie wychodzisz", "Bo ty musisz wiecznie wracać tak wcześnie do domu", "Bo ty nigdy nie poszłaś ze mną w podróż", "Bo ty masz wiecznie wyjebane", "Bo ty się nigdy nie starasz", "Nie widać żebyś się starała". Te frazy wirowały w mojej głowie nieraz. Ale pochylałam głowę, przełykałam ślinę i trwałam dalej. Dlaczego? Tak jak wyżej. Bo byłeś najważniejszy. 

Więc dlaczego teraz, po 3 miesiącach nagle piszę post. Bo widząc Cię w tamtym tygodniu chciałam pobiec do Ciebie i Cię przytulić, przeprosić. Chciałam powiedzieć "hej" i się uśmiechnąć, ale ty nawet na mnie nie spojrzałeś... Nie wiem, czy mama Ci powiedziała, ale potem minęłam również ją, powiedziałam "dzień dobry", odpowiedziała, pewnie nie zauważyła, że mam łzy w oczach.

Piszę ten post, ponieważ wiem, że osoba która mnie w tym wspiera, ma już dość mojej pięćsetnej wiadomości o tym i nie chce widzieć po raz kolejny Twojego imienia w wiadomości wysłanej ode mnie. Nigdy tego nie powiedziała, ani nie napisała. Nie musi, mi samej jest już po prostu wstyd, że po raz dziesiąty piszę do niej to samo. Jednak jest to coś, po czym nie umiem się pozbierać.

Jeszcze tydzień temu chciałam żebyś dowiedział się całej prawdy, wszystkiego co mną wtedy kierowało, wyczerpującej i kompletnej odpowiedzi na to, dlaczego w ten jeden dzień mnie zabrakło. Zna ją tylko jedna osoba. I ona mi uwierzyła, zrozumiała. Po pierwsze boje się, że mi nie uwierzysz, że uznasz, że to tylko moje tłumaczenie. Bo przecież ja zawsze miałam wyjebane, co nie? Po drugie, tyle jadu poleciało od Ciebie w moją stronę, że to chyba i tak nie ma sensu. Potrafiłeś tak drastycznie zmienić o mnie zdanie, bez dowiedzenia się co mną kierowało. Założyłeś z góry jak było i taką wersję przekazałeś innym, którzy mnie znają. 

Dlatego, nawet gdybyś się dowiedział i jakoś by to do Ciebie dotarło. Już nigdy nie zniknie z mojej pamięci, ta nienawiść jaką do mnie żywisz. 

To bardzo destrukcyjne uczucie, kochać tak bardzo osobę, która tak bardzo cie nienawidzi...

A teraz coś, co może nie powinno tutaj być, coś skierowane do twoich obecnych przyjaciół:

Mam nadzieje, że osoby, którymi się obecnie otaczasz, są doskonałe. Że one nie mają wyjebane, że zawsze odbierają twoje telefony, zawsze z Tobą wychodzą. Mam nadzieję, że się Tobą opiekują, mam nadzieje, że zawsze Cię bronią. Jednak, nie chce brzmieć tu jak wszechwiedząca. 

Łatwo jest być twoim przyjacielem teraz. 

Teraz kiedy jesteś dojrzalszy, mniej porywczy, opanowany, kiedy chodzisz na leczenie, kiedy masz chęć życia. 

Oboje wiemy, że wcześniej było inaczej. Trudniej. Wtedy byłam. W ten jeden dzień po prostu nie dałam rady. 

Ostatni. 

Panna Izabella

wtorek, 26 stycznia 2021

Sen

Śniłeś mi się dzisiaj, tam wszystko było dobrze. 

Jednak tutaj nie mam odwagi do Ciebie napisać, boje się, boje się twojej reakcji, boje się bo nie mam nic na swoją obronę. 

"Cieszę się, że jakoś się trzymasz" mówi jedyna osoba, która mnie wspiera. Ale ja się nie trzymam, ja się roztapiam. Nienawidzę siebie za to, co zrobiłam. Za to, że byłam taka głupia. 

Nasze zdjęcia dalej wiszą na mojej ścianie. Nie mam odwagi ich zdjąć. Patrzę w Twoje niebieskie oczy i chce mi się płakać. Tak bardzo chciałabym Cię przytulić. Tak strasznie chciałabym usłyszeć Twój śmiech.  Ale tak naprawdę nie chce ich ściągać, bo kocham Cię całym sercem. Zepsułam wszystko co układaliśmy obydwoje od ponad 6 lat. 

Pierwszy 23 stycznia bez Ciebie, to było takie dziwne. Zawsze rano po przebudzeniu czy w szkole dostałam od Ciebie wiadomość. Tylko Ty pamiętałeś o tych wszystkich rzeczach, które dziwnym trafem wydarzają się w moim życiu 23 stycznia. 

W tym roku 23 stycznia czułam tylko pustkę. I czuje ją już od miesiąca. A kocham Cię nadal. 

Zawsze mówiłam, że moje życie straci sens bez Ciebie, zawsze Ci to powtarzałam. I tak właśnie się stało. 

niedziela, 3 stycznia 2021

Moje

 Moje serce usycha od braku Twojego oddechu

Moje oczy nie wiedzą co robić, bo nie widzą Twych morskich oczu

Mój uśmiech zniknął w grudniu, bo nie widzi Twojego

Moje ciało czuje pustkę, bo nie drga w ruch Twoich fal

Moje uszy nie słyszą naszych piosenek

Moja dusza chce wydostać się na zewnątrz, bo bez Ciebie to nie jestem ja.


niedziela, 15 listopada 2020

Mówiłeś

Mówiłeś, że jestem ważna

Mówiłeś, że się liczę

Mówiłeś, że kochasz w sposób zabawny i dla nas przewrotny

Mówiłeś, że będziesz

Gdy będę Cię potrzebować

Mówiłeś, że utulisz do snu

I będziesz odpędzać potwory

I stało się coś dziwnego

Potwory zostały

Tylko Ty gdzieś odszedłeś


piątek, 2 października 2020

Promyk słońca

 Pamiętam jak pierwszy raz do mnie napisałaś. 

29.09.2019. Od razu poczułam od Ciebie niesamowicie pozytywną energię. Nie mówiłam Ci tego nigdy, ale już wtedy miałam nadzieję, że to właśnie z Tobą zamieszkam w akademiku, niestety ktoś miał inne plany. Kiedy teraz na to patrzę, to niesamowite, że na około 150 osób na kierunku, trafiłyśmy właśnie na siebie. Jak dobrze pamiętasz, nasze pierwsze spotkanie na żywo było trochę...dziwne haha. Jednak nie dziwne było dla nas to, że wyszłyśmy jako całkowicie dwie obce sobie osoby, a wracałyśmy w ulewę i wichurę o 22 jako dwie już chyba przyjaciółki. 

Od października do grudnia w sumie nie rozmawiałyśmy aż tak dużo (pomijając oczekiwanie pod dziekanatem), jednak nasze drogi stale gdzieś się łączyły. Pamiętny wieczór z grami w 512, robienie jajecznicy i opowiadanie o sobie. Mimo, że byliśmy tam we czwórkę i tak wolałam rozmawiać z Tobą i bardzo dobrze mi się Ciebie słuchało. Uwielbiam jak o wszystkim opowiadasz z taką pasją i zaangażowaniem. 

Listopad był pełen problemów. Ja, coraz bardziej zniechęcona mieszkaniem w akademiku, szukałam ucieczki, wyjeżdżałam do domu kiedy tylko mogłam, więc widywałyśmy się tylko na uczelni. Ale gdy wpadłyśmy na pomysł wspólnego mieszkania, nabrałam nadziei, czułam że to na prawdę może się udać. No i się udało! W grudniu zamieszkałyśmy razem i coraz lepiej zaczęłyśmy się poznawać. 

I ciągle się poznajemy, jednak teraz na prawdę czuję, że pierwszy raz od wielu lat mam prawdziwą przyjaciółkę. Do której zawsze mogę napisać, zadzwonić, z pierdołą czy z dużym problemem. Nauczyłaś mnie bardzo dużo, przede wszystkim otworzyłaś mi oczy na świat, który nie zawsze jest szary i ponury, świat jest piękny, kolorowy, tajemniczy i czeka na odkrycie. Minął rok, a ja ciągle zachwycam się tym ile masz w sobie energii, nadziei i przede wszystkim dobroci. Gdy zrobię coś nie tak, mówisz mi o tym na spokojnie, gdy zrobię coś dobrze chwalisz mnie pod samo niebo haha. Uwielbiam z Tobą rozmawiać, bo przy Tobie mam poczucie, że ktoś mnie słucha, że kogoś interesuje to co mam do przekazania. 

Gdy chcę próbować nowych rzeczy, piszę do Ciebie, bo wiem że dasz mi najszczerszą opinię na ten temat i wiem, że będziesz mnie wspierać, cokolwiek mam w planach. Nie wiem gdzie bym była i jakim bym była teraz człowiekiem gdyby nie Ty. Uwielbiam z Tobą rozmawiać, gotować, oglądać filmy, rozwiązywać zadania, pisać pracę, rozwiązywać problemy, śpiewać, śmiać się i płakać. Bo wiem, że we dwie nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. 

"(...) jak odmieniłaś  i ukoiłaś moje serce." Nikt nigdy tak do mnie nie napisał, ani nie powiedział. Jesteś moim promykiem słońca i kwiatem nadziei. 


niedziela, 23 sierpnia 2020

Do moich przyjaciół

 Te wakacje są inne pod wieloma względami. Jednak co przebija się w nich najbardziej to spokój, którego nie czułam już dawno. Spokój, bezpieczeństwo, melancholia.

Do moich przyjaciół  

Ukształtowałeś mnie, przy Tobie jestem tą szaloną, wygłupiającą się wersją siebie. Dobrze wiesz ile dla mnie znaczysz, w ogień bym za Tobą skoczyła. Nawet nagrywając ostatnio razem film, ponownie dotarło do mnie ile nas łączy, jaką mamy przeszłość. To niesamowite.  Po prostu ciesze się, że jesteś. Lato z Tobą. 


Jesteś najlepszą osobą jaką spotkałam w 2019 roku. To, że na siebie trafiliśmy to jak zesłanie cudu z nieba, normalnie drugi Cud nad Wisłą. Bardzo dobrze się rozumiemy. Nigdy Ci tego nie powiedziałam, jednak ostatnio znalazłam notatkę z dnia, kiedy się 'pokłóciłyśmy' i się nie odzywałyśmy. Napisałam wtedy, że Twoje milczenie to największa kara na świecie. Dzięki Tobie zaczęłam całkowicie inaczej patrzeć na świat. Kwiatuszku. 


Od marca dużo się zmieniło. Bardzo. Jestem w kropce, bo wiem że nie byłeś ze mną całkiem szczery, a ja nie wiem czy chcę poświęcać tyle czasu i wysiłku na relacje, która zaczyna tak wyglądać. Wiem, że jestem trudna, ale wystarczy rozmowa. Tak przynajmniej myślałam. Czas od listopada do marca był taki ekstra, tyle rzeczy robiliśmy razem, a teraz? Nawet jeśli znów się zobaczymy, to nic już nie będzie takie samo.Choć bardzo bym chciała, żeby to była nieprawda.


Każdy z Was będzie wiedział, który akapit jest o nim. 

2020

niedziela, 5 lipca 2020

Gdzie jestem

Minęło już 6 miesięcy z 2020 roku. Ten rok leci mi tak szybko, mimo tego, że nic wielkiego się w moim życiu nie dzieje. Jednak chyba warto poprzez ten post poukładać sobie trochę w głowie.

Skończyłam pierwszy rok studiów z naprawdę dobrymi wynikami i jestem z siebie dumna. To jest to co na prawdę chce robić i chce brnąć w to dalej. Nie mogę się doczekać kolejnego semestru, nowych zajęć i nowej dawki emocji.

Tęsknie za moimi przyjaciółmi ze studiów, bardzo bym chciała się z nimi zobaczyć, ale muszę jeszcze na to trochę poczekać. Jednak wiem, że są to na prawdę przyjaciele, bo wspierają mnie mimo tego, że jesteśmy od siebie tak daleko.I jestem szczęściarą, że ich znalazłam.

Zaczęły się wakacje, ale zaraz zaczęła się praca i inne obowiązki przez co trudno mieć wystarczająco czasu dla tych których mam najbliżej. Często się mijamy, ale mam nadzieję, że w końcu znowu wyjdziemy i będzie wszystko dobrze.

W końcu mam więcej czasu, żeby poświęcić czas na mój związek. Kiedy poukładałam w swojej głowie, zrozumiałam ile mogłam stracić, teraz jest to dla mnie przerażające uczucie. Przez to, że nie mogłam sobie poradzić z emocjami i z całą moją psychiką, mogłam zepsuć coś co jest dla mnie najważniejsze. A dodatkowo obarczałam inne osoby tym co dzieje się w mojej głowie. To był cholernie trudny czas, chyba najtrudniejszy i jesteś niesamowity, że zostałeś przy mnie w tym wszystkim.

Teraz jest dobrze, we wcześniejszych postach pisałam, że jestem szczęśliwa. Po części tak było, ale wydaje mi się, że dopiero teraz jest wszystko na swoim miejscu. Miłość, przyjaźń, rodzina. Wspólne plany, wspólne marzenia i wspólne życie.

Ale... cały czas odkrywam siebie i wiem, że jestem bardzo różna. Jednego dnia chce robić mnóstwo szalonych rzeczy, malować włosy, planować tatuaże i kolczyki, nie myśleć o przyszłości. A następnego ubierać się schludnie, przyczesuje włosy, myślę jak będzie wyglądała przyszłość, gdzie będziemy mieszkać. Ale lubię to w sobie, bo nie wiem co przyniesie nowy dzień, nie chce się dopasowywać i nie robię tego.


niedziela, 26 kwietnia 2020

Zdjęcia

Czym są dla mnie zdjęcia? Możecie uznać to za banał, ale nie oceniajcie mnie. To po prostu mój punkt widzenia. 
Zdjęcia to historie, jednak teraz stoję przed trudnym zadaniem. 
Muszę na zajęcia, ułożyć z wybranych moich zdjęć historię i ją opowiedzieć, napisać. Problem polega na tym, że to są moje historie. Moje prywatne przeżycia.

Wy widzicie tutaj jakąś roślinę, promienie słońca. 
Ja widzę piękno, pamiętam jak byłam dumna z tego zdjęcia gdy je zrobiłam. Ale to też wspomnienia. Wakacje. I uczucia, których po prostu nie da się przekazać bo siedzą w nas. I żaden inny człowiek nie poczuje ich tak samo jak my.




Na następnym zdjęciu są wspomnienia z chyba najlepszych wakacji. Wyjazd, odpoczynek, rodzina, spokój. To jest dla mnie czyste piękno.


Zwykły sad? Nie dla mnie. Dla mnie to definicja każdego wyjścia z domu. Spacerowanie, ale nigdy samej, bo boję się co może chować się wśród drzew. Zapach kwitnących drzew. Motyle, kwiaty, wiatr, mrówki, sesja zdjęciowa 2017. Tam wszystko się zaczyna i tam wszystko się kończy.

Nie mogło zabraknąć zdjęcia mojego psa. To zdjęcie także pochodzi z wyjazdu wakacyjnego. Rodzice i moja siostra poszli zwiedzić ruiny zamku, jednak nie można było wejść tam z psem, dlatego ja zabrałam go i poszliśmy do cienia. Z takim widokiem na całe miasto obok, tam miejski szum, a tutaj tylko ja  i on .



Dla innych to zdjęcie dwójki ludzi, gdzieś na polanie. Ale tak na prawdę to zdjęcie dwójki najlepszych przyjaciół w super miejscu. Wtedy chyba po raz pierwszy mnie tam zabrałeś. Kocham moje miejsce zamieszkania, za to że jest w nim tyle spokojnych i pięknych miejsc. Tu mogę być tak blisko z naturą jak tylko się da.




Ale wracając, to tylko cząstka mojego życia. Jednak chce wam pokazać,że mimo tego że "opowiedziałam" te zdjęcia, nigdy nie będziecie z nimi blisko, nigdy nie poczujecie tego co ja, bo to moje wspomnienia, moje przeżycia. Mój mały świat.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Moje ciało

Ten post powstał po obejrzeniu ważnego filmu u Alexxis Oli, dlatego odsyłam was do niego poniżej. 
Oh wow, tyle podtematów chciałabym tutaj poruszyć, że nawet nie wiem od czego zacząć. Może tak jak Ola zacznę od początku. 
Wiemy, nie od dziś, że każdy każdego ocenia swoją miarą, różnie komentuje, czasem i niestety hejtuje... w takim świecie żyjemy, ale to też po części dlatego, że to my dajemy temu przyzwolenie. Dlaczego w ogóle nasze funkcjonowanie opiera się na ocenianiu/komentowaniu wyglądu czy stylu życia innych? Wiadomo, że ja też nie jestem święta i wiele razy komentuje czyjś wygląd, mówię co mi się podoba a co nie. Jednak teraz staram się zatrzymywać te uwagi dla siebie. Jeśli kogoś interesuje moja opinia, niech o nią zapyta. Trzeba uświadomić sobie (ja też muszę), że może ktoś nie chce słuchać naszego zdania na temat nowego koloru włosów, wagi, ubioru czy czegokolwiek innego. To nie nasza sprawa. 
PRZECIEŻ TO MY JESTEŚMY NAJWAŻNIEJSI 
Jeśli od tego wyjdziemy, serio już pokonaliśmy dużo kroków naraz. Ponieważ jeśli postawimy swoje myślenie o sobie na pierwszym miejscu, to już niewiele komentarzy innych będzie miało na nas wpływ. Wiadomo, że super jest otrzymywać pozytywne komentarze, pochwały... jednak świat nie jest idealny i większość z nich ma negatywny wydźwięk lub nasz mózg go w ten sposób odbiera. 
TO MOJE CIAŁO, NIE TWOJE
I tu powoli przechodzę do sedna. Opierając się na swoich przykładzie, postaram się pokazać o co mi chodzi. Aktualnie przy wzroście 1,75 ważę około 54kg. 
Mało? Wiem. 
Czy jem? Oj dużo.
Czy ćwiczę? Bardzo mało.
Czy słyszę opinię co do mojej wagi? Nieustannie.
Pewnie, że w naszych głowach gorzej wybrzmiewają słowa "jesteś gruba" niż "jesteś chuda". Ale uwierzcie, że to drugie też może zaboleć, zwłaszcza osobę, która nie ma żadnych zaburzeń i chce być grubsza... ale po prostu nie może. Bo może tak jak ja, ma taką przemianę materii i geny, które na to nie pozwalają. Całe dzieciństwo słyszałam i słyszę teraz, teksty typu "chudzinka", "nic nie jesz", "Boże jakaś ty chuda". Dlatego też, całe życie walczę ze swoim ciałem i gdy staję na wagę i widzę 1kg więcej, to bardzo się z niego cieszę. Ale te kilkanaście lat słuchania ciągle tego samego zrobiło swoje. Bo ciągle jestem za chuda. 
Ale hej, to moje ciało. Nie twoje. Może mi się tak podoba,ale to właśnie mi ma się podobać. Nie Tobie. Wyglądam chudo? Okej. Nie musisz mi mówić tego za każdym razem gdy się widzimy. Nie mów mi tego wcale, bo uwierz... wiem o tym. 
TO SOBIE MAMY SIĘ PODOBAĆ
Przez filmiki Oli zaczęłam na siebie patrzeć zupełnie inaczej, i czuje się silniejsza jako... kobieta. No bo w końcu nią jestem. Nie mam wielkiego tyłka i biustu, ale mam wiele innych atutów, które w sobie kocham, a inne po prostu akceptuje. Bo tak stworzyła mnie matka natura, takie geny otrzymałam od rodziców i nie mam na to wpływu.
POĆWICZ NAD SOBĄ, NIE ZMIENIAJ TOTALNIE, JEŚLI TO NIE WYCHODZI Z WNĘTRZA CIEBIE
Właśnie to zrobiłam i robię nadal. Teraz w czasie kwarantanny staram się ćwiczyć jogę, wyjść na dłuższy spacer z moim psem w odosobnione miejsce, gdzie znajduję spokój, łapię oddech i energię na kolejne działanie. 
Bo to moje życie, moje ciało, mój umysł, moja energia... zajmij się swoją zamiast ciągle burząc mi moją. 

sobota, 11 kwietnia 2020

Kwarantanna...

Jak ja tęsknie... 
W sumie piszę z Tobą ostatnio bardzo mało i sama nie wiem czemu. Cała ta sytuacja jest tak trudna, a jak dzisiaj was zobaczyłam, Ciebie. Poczułam jak mi Ciebie brakuje. Cholera no po prostu się stęskniłam. 
Wiem, że to głupie i napisałeś żebym nie płakała, ale teraz mam zły w oczach. 
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze, bo nawet za bardzo tego nie wiem. 
Że większość rzeczy się układa i jesteś szczęśliwy. 
Ostatnie co bym chciała to stracić z Tobą kontakt. Nie poradziłabym sobie. 
Mam nadzieję, że za niedługo to wszystko się skończy i będziemy mogli się zobaczyć.
A następne po tym to tylko Apokalipsa Zombie :D


poniedziałek, 16 marca 2020

Jesteś


Miłego już trochę czasu, ale nie umiałam się zebrać, by napisać tego posta.
Tak strasznie się cieszyłam i dalej cieszę, że u mnie byłeś. Że spędziliśmy ten czas razem.
Widzieliśmy Ralpha! Tak się cieszyłam z twoje szczęścia. I tego, że jesteśmy tam razem.
Najlepsi z najlepszych.
Nie powiedziałam Ci tego, ale na prawdę ogromnie liczyło się dla mnie to, że mimo iż wcześniej nie chciałeś, to przemogłeś się do moich przyjaciół. Że poszliśmy we trójkę na zdjęcia i że to Ty to zaproponowałeś. Na prawdę to doceniam. Najlepszy widok na świecie był dla mnie ten, kiedy gadaliście sobie we dwójkę. Może to głupie, ale cieszyłam się bardzo jak zobaczyłam, że złapaliście taki kontakt. Dlatego też, tak podoba mi się Twój filmik na youtubie z Lublina, gdzie śpiewamy we trójkę piosenkę. To była moja definicja szczęścia na tamten czas.
Dziękuje, że mogę na ciebie liczyć zawsze. Dziękuje, że wspierałeś mnie w tych najgorszych dla mnie chwilach.Dziękuje, że zawsze mogę do Ciebie zadzwonić, czy z ważnym tematem, czy z głupotami, żeby pokrzyczeć na siebie przez telefon. Dziękuje, że zawsze usłyszę od ciebie radę, bez względu na to czy mnie to zaboli czy nie. Bo wiem, że chcesz żebym była szczęśliwa i wiem, że mimo tego, że nie piszemy codziennie to pamiętamy o sobie.

środa, 4 marca 2020

Zmiana

Oglądając moje stare zdjęcia, widzę jak bardzo się zmieniłam. Ale nie tylko mój wygląd się zmienił. Tak samo zmieniło się moje postrzeganie świata, mój charakter. Czytając moje stare posty, te które tu są i te których nigdy nie opublikowałam, widzę ile siedziało we mnie zła i ciemności.
Mam teraz w sobie o wiele więcej uśmiechu i nadziei. Kiedyś nadzieja była czymś co trzymało mnie przy życiu, dzisiaj jest moją podstawą. Stała się moją częścią.
Codziennie chodzę uśmiechnięta, to jest takie cudowne uczucie. Nawet teraz, kiedy to piszę, mam na twarzy uśmiech. Czasami czuje się jak chodząca energia.
Nauczyłam się też dystansu do wielu rzeczy, co ma być to będzie. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, więc po co się nimi zamartwiać na zaś. Żyjmy tym co mamy tu i teraz. A co ja mam teraz?
Wspaniałych przyjaciół, cudownego chłopaka, jestem względnie zdrowa, żyje w mieście które daje mi energię, otaczam się ludźmi, za których jestem tak bardzo wdzięczna.

środa, 29 stycznia 2020

Czuje szczęście

Jestem chyba w najlepszym momencie w moim życiu, od bardzo dawna nie czułam się tak szczęśliwa jak czuje się teraz. Mój umysł nie jest przepełniony od bezużytecznych myśli. W końcu otaczam się osobami, którzy o mnie dbają, którzy chcą mnie uszczęśliwiać. 
W końcu nie muszę się martwić, że komuś nie pasuje, że coś muszę robić inaczej, żeby pasować.
~Nawet jak ktoś się pojawi to nie wejdzie na twoje miejsce.~
Jedno zdanie. Parę słów. Szczery uśmiech. Uścisk. 
Co to dało? Mój spokój, moje szczęście. 
O przyjaciół zawsze musiałam walczyć, całe swoje życie. Dlatego wyrobiła się we mnie ta ogromna zazdrość, którą czuje gdy w jakiejś relacji pojawia się ktoś nowy. Bo nie chce zostać bez przyjaciół. Jest to dla mnie tak ważny element. 
Dodatkowo te wszystkie sytuacje z teraz uczą mnie, że prawdomówność popłaca. 
Usłyszałam od mojej kochanej współlokatorki, że no cholera trzeba rozmawiać, nawet jakby to miało boleć. Głupia prawda, ale do mnie w końcu dotarło. 
Od najlepszego przyjaciela, że muszę postawić siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu, chociaż raz. 
Od przyjaciela, że nikt nie zajmie mojego miejsca. 
Tak wam dziękuje za te słowa.
Muszę walczyć o swoje, ale nie mogę walczyć o uwagę ludzi. 
Muszę walczyć o swoje zdrowie, o swoje dobre samopoczucie, o siebie.
Żeby te myśli nigdy nie wróciły, nie chce się budzić codziennie ze strachem, nie chce udawać i nie będę udawać. 
Będę szczęśliwa. 
Jestem.

sobota, 14 grudnia 2019

Za czym tęsknie? *list*

Od paru dni w mojej głowie kotłują się myśli. Od paru dni w głowie mam ciągle te same obrazy, które wirują w niej w kółko. Od paru dni jest mi...smutno. Ale w inny sposób. Czuję,że za czymś tęsknie, tylko że sama nie wiedziałam za czym.

Miałam wrażenie, że w Lublinie poznałam Twojego sobowtóra. Ciągle dziwi mnie, ile macie ze sobą wspólnego. I ciągle to podkreślałam, mówiłam i Tobie, i Jemu.
Powiedziałeś, że jesteś jedyny w swoim rodzaju, w sumie to powiedzieliście. Dzień po dniu.
Chyba mój Anioł Stróż będzie też miał taki charakter, bo to dziwne uczucie poznawać osobę, która ma tak wiele z osoby którą znasz całe życie.
Ale to za Tobą tęsknie. Nic dziwnego,skoro przez parę lat byliśmy nierozłączni a teraz widzimy się dwa/trzy razy w miesiącu.
Tęsknie za naszymi sesjami, za rozmowami na poważne i głupie tematy, za śmianiem się i za śpiewaniem razem piosenek.
Tęsknie za tym,że przy Tobie nie musiałam się niczego bać, a przede wszystkim bać się swoich uczuć i bycia sobą. Przy Tobie mogę płakać, mogę być dzieckiem, mogę marudzić, możemy iść przez ulicę i śpiewać nasze ulubione piosenki.
Dzisiaj napisałeś, że wiesz że jesteś dla mnie ważny. Jedno zdanie, ale dało mi nadzieję, promyczek w tym moim ostatnim dole.
Lublin daje mi tak dużo, ale czuję,że odbiera mi Ciebie, a jeśli nie Ciebie to tyle chwil, które moglibyśmy spędzić razem, robiąc to co zawsze, ale nam nigdy się to nie znudzi.
Dlatego tak bardzo czekam, aż do mnie przyjedziesz i pokaże Ci kawałek mojego świata. Poznasz miejsca, które kocham, porobimy tam zdjęcia.
Nasza podróż donikąd.


poniedziałek, 25 listopada 2019

Lublin

Mija drugi miesiąc odkąd tu jestem. Czas pozbierać myśli.
Bo przecież czas zacząć myśleć jak dorosły człowiek.
Narzucić sobie etykietkę i wbić się w tłum ludzi, którzy żyją tylko pracą.
Dlaczego Lublin?
A właśnie dlatego,że żyje tu dwa miesiące i nie mam żadnej etykiety, żadnej nalepki. W końcu trafiając w tłum całkowicie nowych osób, nie udaje nikogo tak jak wcześniej. Jestem sobą i nawet mi się to udaje. Mówię otwarcie to co myślę, nie boję się odezwać.
Pierwszy raz od dawna nie duszę się w sobie. Czuję, że oddycham i że żyje.
Lublin daje mi wolność, daje mi możliwości.
Mimo tego, że bardzo tęsknie za przyjaciółmi, tutaj też zdobywam nowe znajomości.
Zapomniałam jak to jest poznawać kogoś od zera. Jakie to jest fajne i ekscytujące.
Jednak trudno mi zaufać nowej osobie. Kiedyś nie miałam takiego problemu. Teraz czuję blokadę, powiedziałabym, ale nie chce mówić za dużo.
Też chce mieć tutaj kogoś przy sobie ze swojego studenckiego otoczenia, na kogo będę mogła liczyć i do którego będę mogła się odezwać, nie mając przy tym poczucie, że kogoś męczę.
Mam nadzieję, że mi się uda. A przygoda z Lublinem dalej będzie tą piękną przygodą.



środa, 9 października 2019

Dziękuje

Dziękuje za trudy w moim życiu.
Dziękuje za cukrzycę.
Dziękuje za zapalenie skórno-mięśniowe.
Dziękuje za zapalenie opon mózgowych.
Dziękuje za choroby mojej młodszej siostry.
Dziękuje za problemy które dotykają moich przyjaciół,moją rodzinę.


Nie ma w tym ani kszty sarkazmu.
Wiem że wszystko jest po coś.
Dziękuję za spotkanie z Jankiem Melą,dzięki któremu powstaje ten post.

Powiedziałeś dzisiaj,że przez to co Cię spotkało,przez swoją niepełnosprawność napotkałeś na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi. Doskonale to rozumiem. Powiedziałeś,że wszystko w twoim życiu stało sie po coś, bo gdyby nie wypadek nie byłbyś taki jak dzisiaj.
Powiedziałeś,że nie masz w sobie pokory, jednak masz taki dystans do siebie,taki jaki powinniśmy mieć wszyscy.
Powiedziałeś także że trudno mówić w modlitwie Ojcze Nasz moment "Niech będzie wola Twoja".
Ja już dawno oddałam swoje życie w Jego ręce. Przez ostatni rok nie wiem ile razy powiedziałam "będzie co ma być" i nie mówiłam tego na marne. Wiem że to On zaplanował nasze życie. Ufam Mu i niech robi to zaplanował.
Jednak dzisiaj,kiedy powiedziałeś że dziękujesz za najgorsze rzeczy, które przydarzyły sie w twoim zyciu...chciało mi się płakać.

Bo ja nigdy nie podziękowałam. Otworzyłeś mi oczy.


Dziękuje za wszystko co mnie spotyka. Za złe i dobre rzeczy. Bo wiem że wszystko jest po coś. Dziękuje za spotkanie z Jankiem.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Brakujący gen

To chyba jeden z najtrudniejszych postów jaki przyszło mi pisać. Zbierałam się do niego od ponad miesiąca.
Ale wszystko od początku...
Nigdy nie pojawiałeś się w moich myślach tak często,ale odkąd skończyłam 18lat jesteś jakby częścią mnie.
Zastanawiam się co robisz, jak wyglądasz,co lubisz jeść,czego nie lubisz,czy chorujesz,czy tak samo jak ja nie lubisz pomidorowej a uwielbiasz pomidory ze śmietaną.
Zastawiam się też dlaczego nic o tobie nie wiem,ani ty nie wiesz nic o mnie,dlaczego nigdy cię nie widziałam,dlaczego nigdy nie widziałeś mnie i dlaczego mama o tobie nie mówi.
Mój jedyny dziadek radzi sobie świetnie,nadrabiając za ciebie. Ale gdzie jesteś ty?
Czy na prawdę nigdy nie chciałeś poznać swojej wnuczki?
Nie mam do ciebie żalu, naprawdę.
Kiedyś postanowiłam,że jak skończę 18 lat to cię odnajdę.
Jednak teraz sama nie wiem czy tego chce,czy to by coś zmieniło,czy bym się nie zawiodła.
Chodzi mi jedynie o to,co widnieje w tytule.
Nie mam pojęcia co mam z ciebie,bo nie wiem jaki jesteś.
Mój chłopak zbiera teraz ze swoimi rodzicami zdjęcia całej swojej rodziny z dalszych pokoleń i pyta mnie do kogo z rodziny jest podobny... a ja powstrzymuje łzy.
Czy ja jestem do ciebie podobna? 
Czy mamy ze sobą coś wspólnego?
Czy byśmy się polubili?
Chyba dlatego tak trudno mi jest się odnaleźć w świecie.
Bo wiem co mam z babci,dziadka,mamy,taty,cioci czy wujka.
Ale posiadam jeden brakujący gen, podpisany twoim imieniem.
Mój chłopak ma wiedze i zdjęcia.
Ty na zdjęciach ze ślubu mamy stoisz tyłem.
Wiem tyle,że jesteś dość wysoki i masz ciemne włosy,wtedy. Jak wyglądasz dzisiaj?
Na kasecie ze ślubu rodziców też pojawiasz się bardzo rzadko,a oglądając wideo razem nie mam odwagi by poprosić aby zatrzymali na momencie w którym się pojawiasz.
Żebym mogła się przyjrzeć i odnaleźć siebie w tobie.
Kiedy mama mojego chłopaka pyta o imiona moich dziadków przy tobie się jąkam...bo nie wiem czy mówię dobre imię.
Wcześniej nie czułam tej pustki. Teraz często przez nią płacze.
Mam w głowie wiele pytań które chciałabym ci zadać.
Bardzo często o tobie myślę.
A czy ty myślałeś o mnie kiedykolwiek?


poniedziałek, 8 lipca 2019

Presja

Presję czułam od małego. Od samego przedszkola a nawet wcześniej. Musiałam być grzeczna, cicha, opanowana, spokojna. Byłam bezproblemowa. Przez co nieśmiała i płaczliwa.
Chyba w szkole zaczął się mój dramat.
Musiałam być grzeczna,przyjazna i musiałam dobrze się uczyć. Czułam ogromną presję otoczenia, bo zawsze umiałam w nim znaleźć kogoś lepszego od siebie.
Ładniejsza, lepiej się uczy, ma super pamięć,umie śpiewać,tańczyć,recytować...
Ja nie umiałam.
Wracając do domu z 4 słyszałam "czemu nie 5?", wracając z 5 "czemu nie 6", wracając z 6 "pewnie było łatwe i większość dostała 6".
Panicznie bałam się każdej wywiadówki, chociaż zawsze wiedziałam co usłyszę.
"Mogłoby być lepiej". To zdanie powinno stanowić moje motto życiowe.
Jak to odbiło się na mojej osobie?
Teraz też zawsze szukam lepszej od siebie, i zawsze znajduje.
Ładniejsza,lepiej się ubiera, jest pewna siebie, ma piękny uśmiech, umie śpiewać, grać, tańczyć....

Ja nadal nie umiem.
Ciąg dalszy nastąpi...

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Trace Cię

[Post z kwietnia ]
Większość postów tutaj jest o Tobie. W pewnym sensie blogi stały się naszym internetowym sposobem rozmowy. Ten post także jest o Tobie.
Czuję że Cie tracę. Tak wiem, dużo się zmieniło. I już nie raz słyszałam,że "Oliwia przecież to było dawno,podstawówka,dużo się zmieniło...zawsze możesz na mnie liczyć, ale już nie będzie tak jak dawniej." Moje serce nie wytrzyma jeśli usłyszę to od Ciebie. 
Nie mam pojęcia co się u Ciebie dzieje. Wielu rzeczy muszę się domyślać z innych źródeł.Tak bardzo brakuje mi rozmowy wprost. 
Ja wiem,że nie raz Cię zawiodłam, ale przecież sam ostatnio pisałeś że tyle przetrwaliśmy. 
Ogarnia mnie strach,paraliżujący. Że mnie zostawisz. Pierwszy raz czuję coś takiego w odniesieniu do Twojej osoby. 
Znamy się tyle lat, a teraz czuję że się ode mnie oddalasz. Ja dalej stoję w tym samym miejscu, dalej czuje to samo dobrze o tym wiesz. 
Panicznie boję się tego,że zostanę całkiem sama. Na świecie nie ma nikogo takiego jak Ty. 
Miałam być silna i miałam nie płakać. 
Ale proszę 
Zostań.

sobota, 1 czerwca 2019

Lubię

Ostatnio mówiłam Ci,że nie lubię teraz chodzić w bluzach i na zakupach szukam bardziej eleganckich, prostych
rzeczy. Zaśmiałeś się wtedy,że to może dlatego, że Ty się tak nosisz. Może i tak,ale główny powód jest całkiem inny.
Od gimnazjum bardzo dużo się zmieniło,patrząc na mój wygląd, ale przede wszystkim na moją psychikę. Coraz częściej staram się patrzeć na świat pozytywnie i bezproblemowo. Po prostu cieszyć się dniem. Lubię takie myślenie i lubię siebie gdy tak myślę, gdy się cieszę, gdy się uśmiecham.
Jednak zmieniło się też postrzeganie samej siebie. 
Dzięki Tobie. Tego jestem pewna. Nie wstydzę się już swojego ciała. Dlatego nie lubię już bluz,bo nie chcę się w nich chować. Chcę się odsłaniać. I dobrze się z tym czuję. Mimo tego,że wiele bym w swojej figurze zmieniła, to ją lubię, odpowiada mi. 
Dlatego,że nigdy nie usłyszałam od jednej osoby tyle komplementów. Nigdy przez nikogo nie czuję się tak doceniona. Mama sama się śmieje,żebym już przestała kupować sukienki,a ja chce im mieć coraz więcej,żeby móc się pokazać i czuć się sobą i czuć się dobrze.
Tak samo jak mówiłam Ci,że ostatnio zaczynam słuchać trochę innej muzyki. Odchodzę od wolnych,smętnych piosenek na rzecz takich gdzie mogę się trochę poruszać.
Lubię nową siebie,pewną siebie. 
Lubię swoje ciało, swój uśmiech, 
swoje pokraczne ruchy jak tańczę, 
lubię śmiać się,krzyczeć i czuć że żyje. 
I to wszystko dzięki Tobie.