poniedziałek, 25 listopada 2019

Lublin

Mija drugi miesiąc odkąd tu jestem. Czas pozbierać myśli.
Bo przecież czas zacząć myśleć jak dorosły człowiek.
Narzucić sobie etykietkę i wbić się w tłum ludzi, którzy żyją tylko pracą.
Dlaczego Lublin?
A właśnie dlatego,że żyje tu dwa miesiące i nie mam żadnej etykiety, żadnej nalepki. W końcu trafiając w tłum całkowicie nowych osób, nie udaje nikogo tak jak wcześniej. Jestem sobą i nawet mi się to udaje. Mówię otwarcie to co myślę, nie boję się odezwać.
Pierwszy raz od dawna nie duszę się w sobie. Czuję, że oddycham i że żyje.
Lublin daje mi wolność, daje mi możliwości.
Mimo tego, że bardzo tęsknie za przyjaciółmi, tutaj też zdobywam nowe znajomości.
Zapomniałam jak to jest poznawać kogoś od zera. Jakie to jest fajne i ekscytujące.
Jednak trudno mi zaufać nowej osobie. Kiedyś nie miałam takiego problemu. Teraz czuję blokadę, powiedziałabym, ale nie chce mówić za dużo.
Też chce mieć tutaj kogoś przy sobie ze swojego studenckiego otoczenia, na kogo będę mogła liczyć i do którego będę mogła się odezwać, nie mając przy tym poczucie, że kogoś męczę.
Mam nadzieję, że mi się uda. A przygoda z Lublinem dalej będzie tą piękną przygodą.



środa, 9 października 2019

Dziękuje

Dziękuje za trudy w moim życiu.
Dziękuje za cukrzycę.
Dziękuje za zapalenie skórno-mięśniowe.
Dziękuje za zapalenie opon mózgowych.
Dziękuje za choroby mojej młodszej siostry.
Dziękuje za problemy które dotykają moich przyjaciół,moją rodzinę.


Nie ma w tym ani kszty sarkazmu.
Wiem że wszystko jest po coś.
Dziękuję za spotkanie z Jankiem Melą,dzięki któremu powstaje ten post.

Powiedziałeś dzisiaj,że przez to co Cię spotkało,przez swoją niepełnosprawność napotkałeś na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi. Doskonale to rozumiem. Powiedziałeś,że wszystko w twoim życiu stało sie po coś, bo gdyby nie wypadek nie byłbyś taki jak dzisiaj.
Powiedziałeś,że nie masz w sobie pokory, jednak masz taki dystans do siebie,taki jaki powinniśmy mieć wszyscy.
Powiedziałeś także że trudno mówić w modlitwie Ojcze Nasz moment "Niech będzie wola Twoja".
Ja już dawno oddałam swoje życie w Jego ręce. Przez ostatni rok nie wiem ile razy powiedziałam "będzie co ma być" i nie mówiłam tego na marne. Wiem że to On zaplanował nasze życie. Ufam Mu i niech robi to zaplanował.
Jednak dzisiaj,kiedy powiedziałeś że dziękujesz za najgorsze rzeczy, które przydarzyły sie w twoim zyciu...chciało mi się płakać.

Bo ja nigdy nie podziękowałam. Otworzyłeś mi oczy.


Dziękuje za wszystko co mnie spotyka. Za złe i dobre rzeczy. Bo wiem że wszystko jest po coś. Dziękuje za spotkanie z Jankiem.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Brakujący gen

To chyba jeden z najtrudniejszych postów jaki przyszło mi pisać. Zbierałam się do niego od ponad miesiąca.
Ale wszystko od początku...
Nigdy nie pojawiałeś się w moich myślach tak często,ale odkąd skończyłam 18lat jesteś jakby częścią mnie.
Zastanawiam się co robisz, jak wyglądasz,co lubisz jeść,czego nie lubisz,czy chorujesz,czy tak samo jak ja nie lubisz pomidorowej a uwielbiasz pomidory ze śmietaną.
Zastawiam się też dlaczego nic o tobie nie wiem,ani ty nie wiesz nic o mnie,dlaczego nigdy cię nie widziałam,dlaczego nigdy nie widziałeś mnie i dlaczego mama o tobie nie mówi.
Mój jedyny dziadek radzi sobie świetnie,nadrabiając za ciebie. Ale gdzie jesteś ty?
Czy na prawdę nigdy nie chciałeś poznać swojej wnuczki?
Nie mam do ciebie żalu, naprawdę.
Kiedyś postanowiłam,że jak skończę 18 lat to cię odnajdę.
Jednak teraz sama nie wiem czy tego chce,czy to by coś zmieniło,czy bym się nie zawiodła.
Chodzi mi jedynie o to,co widnieje w tytule.
Nie mam pojęcia co mam z ciebie,bo nie wiem jaki jesteś.
Mój chłopak zbiera teraz ze swoimi rodzicami zdjęcia całej swojej rodziny z dalszych pokoleń i pyta mnie do kogo z rodziny jest podobny... a ja powstrzymuje łzy.
Czy ja jestem do ciebie podobna? 
Czy mamy ze sobą coś wspólnego?
Czy byśmy się polubili?
Chyba dlatego tak trudno mi jest się odnaleźć w świecie.
Bo wiem co mam z babci,dziadka,mamy,taty,cioci czy wujka.
Ale posiadam jeden brakujący gen, podpisany twoim imieniem.
Mój chłopak ma wiedze i zdjęcia.
Ty na zdjęciach ze ślubu mamy stoisz tyłem.
Wiem tyle,że jesteś dość wysoki i masz ciemne włosy,wtedy. Jak wyglądasz dzisiaj?
Na kasecie ze ślubu rodziców też pojawiasz się bardzo rzadko,a oglądając wideo razem nie mam odwagi by poprosić aby zatrzymali na momencie w którym się pojawiasz.
Żebym mogła się przyjrzeć i odnaleźć siebie w tobie.
Kiedy mama mojego chłopaka pyta o imiona moich dziadków przy tobie się jąkam...bo nie wiem czy mówię dobre imię.
Wcześniej nie czułam tej pustki. Teraz często przez nią płacze.
Mam w głowie wiele pytań które chciałabym ci zadać.
Bardzo często o tobie myślę.
A czy ty myślałeś o mnie kiedykolwiek?


poniedziałek, 8 lipca 2019

Presja

Presję czułam od małego. Od samego przedszkola a nawet wcześniej. Musiałam być grzeczna, cicha, opanowana, spokojna. Byłam bezproblemowa. Przez co nieśmiała i płaczliwa.
Chyba w szkole zaczął się mój dramat.
Musiałam być grzeczna,przyjazna i musiałam dobrze się uczyć. Czułam ogromną presję otoczenia, bo zawsze umiałam w nim znaleźć kogoś lepszego od siebie.
Ładniejsza, lepiej się uczy, ma super pamięć,umie śpiewać,tańczyć,recytować...
Ja nie umiałam.
Wracając do domu z 4 słyszałam "czemu nie 5?", wracając z 5 "czemu nie 6", wracając z 6 "pewnie było łatwe i większość dostała 6".
Panicznie bałam się każdej wywiadówki, chociaż zawsze wiedziałam co usłyszę.
"Mogłoby być lepiej". To zdanie powinno stanowić moje motto życiowe.
Jak to odbiło się na mojej osobie?
Teraz też zawsze szukam lepszej od siebie, i zawsze znajduje.
Ładniejsza,lepiej się ubiera, jest pewna siebie, ma piękny uśmiech, umie śpiewać, grać, tańczyć....

Ja nadal nie umiem.
Ciąg dalszy nastąpi...

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Trace Cię

[Post z kwietnia ]
Większość postów tutaj jest o Tobie. W pewnym sensie blogi stały się naszym internetowym sposobem rozmowy. Ten post także jest o Tobie.
Czuję że Cie tracę. Tak wiem, dużo się zmieniło. I już nie raz słyszałam,że "Oliwia przecież to było dawno,podstawówka,dużo się zmieniło...zawsze możesz na mnie liczyć, ale już nie będzie tak jak dawniej." Moje serce nie wytrzyma jeśli usłyszę to od Ciebie. 
Nie mam pojęcia co się u Ciebie dzieje. Wielu rzeczy muszę się domyślać z innych źródeł.Tak bardzo brakuje mi rozmowy wprost. 
Ja wiem,że nie raz Cię zawiodłam, ale przecież sam ostatnio pisałeś że tyle przetrwaliśmy. 
Ogarnia mnie strach,paraliżujący. Że mnie zostawisz. Pierwszy raz czuję coś takiego w odniesieniu do Twojej osoby. 
Znamy się tyle lat, a teraz czuję że się ode mnie oddalasz. Ja dalej stoję w tym samym miejscu, dalej czuje to samo dobrze o tym wiesz. 
Panicznie boję się tego,że zostanę całkiem sama. Na świecie nie ma nikogo takiego jak Ty. 
Miałam być silna i miałam nie płakać. 
Ale proszę 
Zostań.

sobota, 1 czerwca 2019

Lubię

Ostatnio mówiłam Ci,że nie lubię teraz chodzić w bluzach i na zakupach szukam bardziej eleganckich, prostych
rzeczy. Zaśmiałeś się wtedy,że to może dlatego, że Ty się tak nosisz. Może i tak,ale główny powód jest całkiem inny.
Od gimnazjum bardzo dużo się zmieniło,patrząc na mój wygląd, ale przede wszystkim na moją psychikę. Coraz częściej staram się patrzeć na świat pozytywnie i bezproblemowo. Po prostu cieszyć się dniem. Lubię takie myślenie i lubię siebie gdy tak myślę, gdy się cieszę, gdy się uśmiecham.
Jednak zmieniło się też postrzeganie samej siebie. 
Dzięki Tobie. Tego jestem pewna. Nie wstydzę się już swojego ciała. Dlatego nie lubię już bluz,bo nie chcę się w nich chować. Chcę się odsłaniać. I dobrze się z tym czuję. Mimo tego,że wiele bym w swojej figurze zmieniła, to ją lubię, odpowiada mi. 
Dlatego,że nigdy nie usłyszałam od jednej osoby tyle komplementów. Nigdy przez nikogo nie czuję się tak doceniona. Mama sama się śmieje,żebym już przestała kupować sukienki,a ja chce im mieć coraz więcej,żeby móc się pokazać i czuć się sobą i czuć się dobrze.
Tak samo jak mówiłam Ci,że ostatnio zaczynam słuchać trochę innej muzyki. Odchodzę od wolnych,smętnych piosenek na rzecz takich gdzie mogę się trochę poruszać.
Lubię nową siebie,pewną siebie. 
Lubię swoje ciało, swój uśmiech, 
swoje pokraczne ruchy jak tańczę, 
lubię śmiać się,krzyczeć i czuć że żyje. 
I to wszystko dzięki Tobie.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Czym jest dla mnie muzyka Billie?

Na pewno tym postem nie będę zbyt oryginalna, ponieważ Billie Eilish to teraz główny temat muzyczny. Ale chciałam na to spojrzeć z nieco innej strony.
Słyszałam jej piosenki już od bardzo dawna, ponieważ mój przyjaciel puszczał jej utwory przy każdym naszym spotkaniu. Lecz wtedy na prawdę nie robiła na mnie żadnego wrażenia.
Dopiero któreś dnia z nudów włączyłam na Youtubie piosenkę "Bury a friend". Przesłuchałam. Spoko,fajna,lekko upiorny klimat. Jednak to co włączyłam następne zmieniło moje życie(mogę uczciwie tak napisać). Po przesłuchaniu piosenki "Bellyache" przepadłam całkowicie.Potem poleciało "Idontwannabeyouanymore" i każda następna po kolei.
Jednak chciałam w tym poście zawrzeć co takiego trafiło do mnie, bo słucham na prawdę przeróżnej muzyki. Więc co takiego ma w sobie Billie?
Przede wszystkim przemawia do mnie ten spokój, który ona zawiera w swoich utworach. Po kilku dobrych latach słuchania wysokich, bardzo wysokich dźwięków w muzyce Demi Lovato, u Billie zachwycam się tymi dość niskimi i doskonale dobranymi momentami.
Jako postać sceniczna jest wyjątkowo oryginalna, niczego nie powiela, jej fani nie wiedzą czego się po niej spodziewać. Jest ode mnie o rok młodsza i za każdym razem jak sobie to uświadamiam to jestem w lekkim szoku,ponieważ w swoich tekstach porusza bardzo ważne tematy w prosty ale jednocześnie bardzo wyszukany sposób.
Temat uzależnień, które są chyba już czymś naturalnym w środowisku muzycznym ona skraca do jego zdania: 'Nie dawaj mi xanaxu teraz ani nigdy". ~"Xanny". Dodatkowo motywy samobójstwa w "Listen before I go" lub stałego kopiowania siebie nawzajem w "Copycat".
A przechodząc do jej najnowszego albumu, spotykamy się tam z gamą eksperymentów muzycznych, które  jak dla mnie są po prostu cudowne.
Wracając do pytania z tytułu, czym jest dla mnie muzyka Billie Eilish?
Spokojem,chwilą oddechu, oderwaniem się od złego świata.