Minęło już 6 miesięcy z 2020 roku. Ten rok leci mi tak szybko, mimo tego, że nic wielkiego się w moim życiu nie dzieje. Jednak chyba warto poprzez ten post poukładać sobie trochę w głowie.
Skończyłam pierwszy rok studiów z naprawdę dobrymi wynikami i jestem z siebie dumna. To jest to co na prawdę chce robić i chce brnąć w to dalej. Nie mogę się doczekać kolejnego semestru, nowych zajęć i nowej dawki emocji.
Tęsknie za moimi przyjaciółmi ze studiów, bardzo bym chciała się z nimi zobaczyć, ale muszę jeszcze na to trochę poczekać. Jednak wiem, że są to na prawdę przyjaciele, bo wspierają mnie mimo tego, że jesteśmy od siebie tak daleko.I jestem szczęściarą, że ich znalazłam.
Zaczęły się wakacje, ale zaraz zaczęła się praca i inne obowiązki przez co trudno mieć wystarczająco czasu dla tych których mam najbliżej. Często się mijamy, ale mam nadzieję, że w końcu znowu wyjdziemy i będzie wszystko dobrze.
W końcu mam więcej czasu, żeby poświęcić czas na mój związek. Kiedy poukładałam w swojej głowie, zrozumiałam ile mogłam stracić, teraz jest to dla mnie przerażające uczucie. Przez to, że nie mogłam sobie poradzić z emocjami i z całą moją psychiką, mogłam zepsuć coś co jest dla mnie najważniejsze. A dodatkowo obarczałam inne osoby tym co dzieje się w mojej głowie. To był cholernie trudny czas, chyba najtrudniejszy i jesteś niesamowity, że zostałeś przy mnie w tym wszystkim.
Teraz jest dobrze, we wcześniejszych postach pisałam, że jestem szczęśliwa. Po części tak było, ale wydaje mi się, że dopiero teraz jest wszystko na swoim miejscu. Miłość, przyjaźń, rodzina. Wspólne plany, wspólne marzenia i wspólne życie.
Ale... cały czas odkrywam siebie i wiem, że jestem bardzo różna. Jednego dnia chce robić mnóstwo szalonych rzeczy, malować włosy, planować tatuaże i kolczyki, nie myśleć o przyszłości. A następnego ubierać się schludnie, przyczesuje włosy, myślę jak będzie wyglądała przyszłość, gdzie będziemy mieszkać. Ale lubię to w sobie, bo nie wiem co przyniesie nowy dzień, nie chce się dopasowywać i nie robię tego.
niedziela, 5 lipca 2020
niedziela, 26 kwietnia 2020
Zdjęcia
Czym są dla mnie zdjęcia? Możecie uznać to za banał, ale nie oceniajcie mnie. To po prostu mój punkt widzenia.
Zdjęcia to historie, jednak teraz stoję przed trudnym zadaniem.
Muszę na zajęcia, ułożyć z wybranych moich zdjęć historię i ją opowiedzieć, napisać. Problem polega na tym, że to są moje historie. Moje prywatne przeżycia.
Wy widzicie tutaj jakąś roślinę, promienie słońca.
Ja widzę piękno, pamiętam jak byłam dumna z tego zdjęcia gdy je zrobiłam. Ale to też wspomnienia. Wakacje. I uczucia, których po prostu nie da się przekazać bo siedzą w nas. I żaden inny człowiek nie poczuje ich tak samo jak my.
Na następnym zdjęciu są wspomnienia z chyba najlepszych wakacji. Wyjazd, odpoczynek, rodzina, spokój. To jest dla mnie czyste piękno.

Zwykły sad? Nie dla mnie. Dla mnie to definicja każdego wyjścia z domu. Spacerowanie, ale nigdy samej, bo boję się co może chować się wśród drzew. Zapach kwitnących drzew. Motyle, kwiaty, wiatr, mrówki, sesja zdjęciowa 2017. Tam wszystko się zaczyna i tam wszystko się kończy.
Nie mogło zabraknąć zdjęcia mojego psa. To zdjęcie także pochodzi z wyjazdu wakacyjnego. Rodzice i moja siostra poszli zwiedzić ruiny zamku, jednak nie można było wejść tam z psem, dlatego ja zabrałam go i poszliśmy do cienia. Z takim widokiem na całe miasto obok, tam miejski szum, a tutaj tylko ja i on .
Dla innych to zdjęcie dwójki ludzi, gdzieś na polanie. Ale tak na prawdę to zdjęcie dwójki najlepszych przyjaciół w super miejscu. Wtedy chyba po raz pierwszy mnie tam zabrałeś. Kocham moje miejsce zamieszkania, za to że jest w nim tyle spokojnych i pięknych miejsc. Tu mogę być tak blisko z naturą jak tylko się da. Ale wracając, to tylko cząstka mojego życia. Jednak chce wam pokazać,że mimo tego że "opowiedziałam" te zdjęcia, nigdy nie będziecie z nimi blisko, nigdy nie poczujecie tego co ja, bo to moje wspomnienia, moje przeżycia. Mój mały świat.
poniedziałek, 13 kwietnia 2020
Moje ciało
Oh wow, tyle podtematów chciałabym tutaj poruszyć, że nawet nie wiem od czego zacząć. Może tak jak Ola zacznę od początku.
Wiemy, nie od dziś, że każdy każdego ocenia swoją miarą, różnie komentuje, czasem i niestety hejtuje... w takim świecie żyjemy, ale to też po części dlatego, że to my dajemy temu przyzwolenie. Dlaczego w ogóle nasze funkcjonowanie opiera się na ocenianiu/komentowaniu wyglądu czy stylu życia innych? Wiadomo, że ja też nie jestem święta i wiele razy komentuje czyjś wygląd, mówię co mi się podoba a co nie. Jednak teraz staram się zatrzymywać te uwagi dla siebie. Jeśli kogoś interesuje moja opinia, niech o nią zapyta. Trzeba uświadomić sobie (ja też muszę), że może ktoś nie chce słuchać naszego zdania na temat nowego koloru włosów, wagi, ubioru czy czegokolwiek innego. To nie nasza sprawa.
PRZECIEŻ TO MY JESTEŚMY NAJWAŻNIEJSI
Jeśli od tego wyjdziemy, serio już pokonaliśmy dużo kroków naraz. Ponieważ jeśli postawimy swoje myślenie o sobie na pierwszym miejscu, to już niewiele komentarzy innych będzie miało na nas wpływ. Wiadomo, że super jest otrzymywać pozytywne komentarze, pochwały... jednak świat nie jest idealny i większość z nich ma negatywny wydźwięk lub nasz mózg go w ten sposób odbiera.
TO MOJE CIAŁO, NIE TWOJE
I tu powoli przechodzę do sedna. Opierając się na swoich przykładzie, postaram się pokazać o co mi chodzi. Aktualnie przy wzroście 1,75 ważę około 54kg.
Mało? Wiem.
Czy jem? Oj dużo.
Czy ćwiczę? Bardzo mało.
Czy słyszę opinię co do mojej wagi? Nieustannie.
Pewnie, że w naszych głowach gorzej wybrzmiewają słowa "jesteś gruba" niż "jesteś chuda". Ale uwierzcie, że to drugie też może zaboleć, zwłaszcza osobę, która nie ma żadnych zaburzeń i chce być grubsza... ale po prostu nie może. Bo może tak jak ja, ma taką przemianę materii i geny, które na to nie pozwalają. Całe dzieciństwo słyszałam i słyszę teraz, teksty typu "chudzinka", "nic nie jesz", "Boże jakaś ty chuda". Dlatego też, całe życie walczę ze swoim ciałem i gdy staję na wagę i widzę 1kg więcej, to bardzo się z niego cieszę. Ale te kilkanaście lat słuchania ciągle tego samego zrobiło swoje. Bo ciągle jestem za chuda.
Ale hej, to moje ciało. Nie twoje. Może mi się tak podoba,ale to właśnie mi ma się podobać. Nie Tobie. Wyglądam chudo? Okej. Nie musisz mi mówić tego za każdym razem gdy się widzimy. Nie mów mi tego wcale, bo uwierz... wiem o tym.
TO SOBIE MAMY SIĘ PODOBAĆ
Przez filmiki Oli zaczęłam na siebie patrzeć zupełnie inaczej, i czuje się silniejsza jako... kobieta. No bo w końcu nią jestem. Nie mam wielkiego tyłka i biustu, ale mam wiele innych atutów, które w sobie kocham, a inne po prostu akceptuje. Bo tak stworzyła mnie matka natura, takie geny otrzymałam od rodziców i nie mam na to wpływu.
POĆWICZ NAD SOBĄ, NIE ZMIENIAJ TOTALNIE, JEŚLI TO NIE WYCHODZI Z WNĘTRZA CIEBIE
Właśnie to zrobiłam i robię nadal. Teraz w czasie kwarantanny staram się ćwiczyć jogę, wyjść na dłuższy spacer z moim psem w odosobnione miejsce, gdzie znajduję spokój, łapię oddech i energię na kolejne działanie.
Bo to moje życie, moje ciało, mój umysł, moja energia... zajmij się swoją zamiast ciągle burząc mi moją.
sobota, 11 kwietnia 2020
Kwarantanna...
Jak ja tęsknie...
W sumie piszę z Tobą ostatnio bardzo mało i sama nie wiem czemu. Cała ta sytuacja jest tak trudna, a jak dzisiaj was zobaczyłam, Ciebie. Poczułam jak mi Ciebie brakuje. Cholera no po prostu się stęskniłam.
Wiem, że to głupie i napisałeś żebym nie płakała, ale teraz mam zły w oczach.
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze, bo nawet za bardzo tego nie wiem.
Że większość rzeczy się układa i jesteś szczęśliwy.
Ostatnie co bym chciała to stracić z Tobą kontakt. Nie poradziłabym sobie.
Mam nadzieję, że za niedługo to wszystko się skończy i będziemy mogli się zobaczyć.
A następne po tym to tylko Apokalipsa Zombie :D
poniedziałek, 16 marca 2020
Jesteś
Miłego już trochę czasu, ale nie umiałam się zebrać, by napisać tego posta.
Tak strasznie się cieszyłam i dalej cieszę, że u mnie byłeś. Że spędziliśmy ten czas razem.
Widzieliśmy Ralpha! Tak się cieszyłam z twoje szczęścia. I tego, że jesteśmy tam razem.
Najlepsi z najlepszych.
Nie powiedziałam Ci tego, ale na prawdę ogromnie liczyło się dla mnie to, że mimo iż wcześniej nie chciałeś, to przemogłeś się do moich przyjaciół. Że poszliśmy we trójkę na zdjęcia i że to Ty to zaproponowałeś. Na prawdę to doceniam. Najlepszy widok na świecie był dla mnie ten, kiedy gadaliście sobie we dwójkę. Może to głupie, ale cieszyłam się bardzo jak zobaczyłam, że złapaliście taki kontakt. Dlatego też, tak podoba mi się Twój filmik na youtubie z Lublina, gdzie śpiewamy we trójkę piosenkę. To była moja definicja szczęścia na tamten czas.
Dziękuje, że mogę na ciebie liczyć zawsze. Dziękuje, że wspierałeś mnie w tych najgorszych dla mnie chwilach.Dziękuje, że zawsze mogę do Ciebie zadzwonić, czy z ważnym tematem, czy z głupotami, żeby pokrzyczeć na siebie przez telefon. Dziękuje, że zawsze usłyszę od ciebie radę, bez względu na to czy mnie to zaboli czy nie. Bo wiem, że chcesz żebym była szczęśliwa i wiem, że mimo tego, że nie piszemy codziennie to pamiętamy o sobie.
środa, 4 marca 2020
Zmiana
Oglądając moje stare zdjęcia, widzę jak bardzo się zmieniłam. Ale nie tylko mój wygląd się zmienił. Tak samo zmieniło się moje postrzeganie świata, mój charakter. Czytając moje stare posty, te które tu są i te których nigdy nie opublikowałam, widzę ile siedziało we mnie zła i ciemności.
Mam teraz w sobie o wiele więcej uśmiechu i nadziei. Kiedyś nadzieja była czymś co trzymało mnie przy życiu, dzisiaj jest moją podstawą. Stała się moją częścią.
Codziennie chodzę uśmiechnięta, to jest takie cudowne uczucie. Nawet teraz, kiedy to piszę, mam na twarzy uśmiech. Czasami czuje się jak chodząca energia.
Nauczyłam się też dystansu do wielu rzeczy, co ma być to będzie. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, więc po co się nimi zamartwiać na zaś. Żyjmy tym co mamy tu i teraz. A co ja mam teraz?
Wspaniałych przyjaciół, cudownego chłopaka, jestem względnie zdrowa, żyje w mieście które daje mi energię, otaczam się ludźmi, za których jestem tak bardzo wdzięczna.
Mam teraz w sobie o wiele więcej uśmiechu i nadziei. Kiedyś nadzieja była czymś co trzymało mnie przy życiu, dzisiaj jest moją podstawą. Stała się moją częścią.
Codziennie chodzę uśmiechnięta, to jest takie cudowne uczucie. Nawet teraz, kiedy to piszę, mam na twarzy uśmiech. Czasami czuje się jak chodząca energia.
Nauczyłam się też dystansu do wielu rzeczy, co ma być to będzie. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, więc po co się nimi zamartwiać na zaś. Żyjmy tym co mamy tu i teraz. A co ja mam teraz?
Wspaniałych przyjaciół, cudownego chłopaka, jestem względnie zdrowa, żyje w mieście które daje mi energię, otaczam się ludźmi, za których jestem tak bardzo wdzięczna.
środa, 29 stycznia 2020
Czuje szczęście
Jestem chyba w najlepszym momencie w moim życiu, od bardzo dawna nie czułam się tak szczęśliwa jak czuje się teraz. Mój umysł nie jest przepełniony od bezużytecznych myśli. W końcu otaczam się osobami, którzy o mnie dbają, którzy chcą mnie uszczęśliwiać.
W końcu nie muszę się martwić, że komuś nie pasuje, że coś muszę robić inaczej, żeby pasować.
~Nawet jak ktoś się pojawi to nie wejdzie na twoje miejsce.~
Jedno zdanie. Parę słów. Szczery uśmiech. Uścisk.
Co to dało? Mój spokój, moje szczęście.
O przyjaciół zawsze musiałam walczyć, całe swoje życie. Dlatego wyrobiła się we mnie ta ogromna zazdrość, którą czuje gdy w jakiejś relacji pojawia się ktoś nowy. Bo nie chce zostać bez przyjaciół. Jest to dla mnie tak ważny element.
Dodatkowo te wszystkie sytuacje z teraz uczą mnie, że prawdomówność popłaca.
Usłyszałam od mojej kochanej współlokatorki, że no cholera trzeba rozmawiać, nawet jakby to miało boleć. Głupia prawda, ale do mnie w końcu dotarło.
Od najlepszego przyjaciela, że muszę postawić siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu, chociaż raz.
Od przyjaciela, że nikt nie zajmie mojego miejsca.
Tak wam dziękuje za te słowa.
Muszę walczyć o swoje, ale nie mogę walczyć o uwagę ludzi.
Muszę walczyć o swoje zdrowie, o swoje dobre samopoczucie, o siebie.
Żeby te myśli nigdy nie wróciły, nie chce się budzić codziennie ze strachem, nie chce udawać i nie będę udawać.
Będę szczęśliwa.
Jestem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










